Czytając artykuły publikowane w Internecie wpadłem na pomysł napisania artykułu, który zainspiruje radioamatorów do popularyzacji naszego hobby... Radio poznałem już w bardzo młodym wieku. Mój starszy brat Jim został radioamatorem na początku lat 60. w wieku 11 lat. Jego sygnał wywoławczy brzmiał K9YQQ (koszmar w CW!), a krótkofalowcy, z którymi rozmawiał, nazywali go „młodą kaczką”. Wciąż pamiętam jego chatę z bali w Chicago, stare biurko zawalone tonami starych kotwic…
Dziś radioamatorzy muszą składać lub wydawać dużo pieniędzy na sprzęt. Jako 4-5-latek nie byłem zbyt mile widziany w jego kabinie, ponieważ ciągle przesiadywałem i wyłączałem VOX mojego brata, gdy próbował rozmawiać z przyjaciółmi na SSB. Ale czego można było się spodziewać po tak małym chłopcu, który nie miał pojęcia o stacjach radiowych?

Ale wspomnienia wciąż pozostają. Patrzyłem, jak Jim dorasta, buduje i modyfikuje swój sprzęt. Dostał pracę w małym lokalnym warsztacie naprawy telewizorów, skąd przywoził do domu różne urządzenia i części. Pamiętam nawet, jak przechwalał się przed rodziną, kiedy zbudował VOX ze starej gry (pinball) i niektórych części, które znalazł w pracy wśród śmieci. Ach, stare dobre czasy. Kiedy zamykam oczy, wciąż to widzę – stary sprzęt radiowy i brata próbującego pracować w CW. Pamiętam głosy wydobywające się z głośnika i zastanawiałem się, dlaczego te głosy mają taki dźwięk, który słychać tylko w określonej fazie sygnału SSB na niskich pasmach. Nie mogłem powstrzymać się od myśli, jakie to było wspaniałe.
Ale lata minęły, mój brat ożenił się i wyprowadził. Skromne początki w radiu amatorskim zastąpiła błyskotliwa kariera w radiofonii i telewizji. Obecnie jest inżynierem telewizji cyfrowej. Moje zainteresowanie radiem nie zmniejszyło się z biegiem lat, ale niestety byłem bardzo uparty, aby zaakceptować pogląd, że jeśli chcę zostać radioamatorem, muszę nauczyć się telegrafii.
Ta niechęć do CW doprowadziła mnie do alternatywnych studiów nad CB. Kiedy dotarłem do CB, ludzie mieli po prostu dzwonki, wszystko było dobrze zorganizowane. To nie było złe hobby. Jasne, były pewne ograniczenia, ale w ciągu roku poznałam mnóstwo sympatycznych ludzi, a dziś niektórzy z nich są moimi przyjaciółmi już od ponad 20 lat. Prawie każdy jest dzisiaj radioamatorem.
Sytuacja zaczęła się stopniowo zmieniać. Idioci, którzy po prostu bawili się zespołami, znikają. Streamowanie i zmuszanie się do walki z palantami z różnych zakątków świata, aby porozmawiać z przyjaciółmi, nie jest zbyt zabawne. Ale życie toczy się dalej. Przeniosłem się na Florydę. Nadal interesowałem się radiem. Nadal byłem uzależniony od CB, ale te głupie bzdury naprawdę mnie niepokoiły.
Tylko raz pewnego dnia, zaraz po tym, jak z obrzydzeniem zdecydowałem się wyrzucić swój sprzęt do kosza, w trakcie audycji spotkałem jedną osobę – radioamatora. Nie będę wymieniał jego nazwiska, gdyż szanuję jego prywatność. Przez długi czas był radioamatorem i robił wszystko, co radioamatorzy, aby zaprzyjaźnić się z ludźmi z zespołu. Zmusił mnie do zdobycia licencji. Krótko mówiąc, był nieustępliwy! Nie było dnia, żebym nie wywierał na mnie presji, żebym studiował CW w celu uzyskania licencji. Zaczął nawet wpisywać alfabet Morse’a, kiedy rozmawialiśmy przez telefon. Na początku oczywiście się zdenerwowałem. Ale po prawie 25 latach pracy w CB byłem gotowy na zmianę. Myślę, że moją miłość do krótkofalarstwa przyćmił hałas, z jakim musiałem się zmagać, gdy chciałem porozmawiać z przyjaciółmi. Ale mimo to jest wielu miłych ludzi, z którymi można porozmawiać na CB. Czasami przypominało mi to duże zoo. Totalna anarchia, wygrywa osoba z najlepszym wzmacniaczem.
Wreszcie, CB jest ograniczone i poznanie wszystkiego, co ma do zaoferowania, nie zajmie dużo czasu. Po prostu nienawidziłem pomysłu uczenia się głupiej telegrafii. Moje zainteresowanie radiami było jak zawsze duże, więc w końcu podjąłem walkę. Mogę szczerze powiedzieć, że dzięki uporowi mojej przyjaciółki to hobby nigdy nie sprawiało mi większej przyjemności. Nie mogę mu wystarczająco podziękować za wszystko, co dla mnie zrobił. Po około miesiącu nauki przystąpiłem do egzaminu, ale nie udało mi się. Oczywiście byłem bardzo rozczarowany, ale nadal byłem zdeterminowany, aby to zrobić. Mój przyjaciel nadal mi pomagał i uczył. Zdobyłem licencję techniczną i wypróbowałem pasmo 2-metrowe. Bardzo lubię 2 m i podobał mi się komfort i łatwość nadawania. Jest niesamowity lokalny zespół. Mógłbym zrobić to samo na CB, ale oczywiście nie z taką łatwością.

Mój przyjaciel ostrzegał mnie, żebym nie wpadł w pułapkę wieszania się na VHF/UHF. Po zdaniu egzaminów dotarłem do pasma 10 m, ale to wciąż nie było to, czego chciałem. Na koniec zdałem zarówno ogólny test teoretyczny, jak i alfabet Morse'a. Byłem bardzo szczęśliwy. Nie da się opisać tego uczucia, kiedy egzaminator wręczył Ci kartkę papieru i powiedział, że zdałem. Dopiero wtedy zacząłem eksperymentować z prawdziwymi zespołami. Zdeterminowany, aby pójść o krok dalej, rozpocząłem naukę w celu zdobycia licencji wyższego stopnia. Po kilku niepowodzeniach udało się.
Mój przyjaciel był ze mnie bardzo dumny. Przez moje lenistwo nie doszedłem dalej. Ale w końcu mogę nadawać na HF, przestałem też nienawidzić CW. Jestem całkowicie zafascynowany dolnymi pasmami. Jest coś w dźwiękach, które słyszę w nocy na sygnałach 75-metrowych. Może to przebłysk mojej przeszłości. Nadawanie na antenie HF jest dla mnie tak samo ekscytujące, jak oglądanie i słuchanie mojego brata w latach sześćdziesiątych.

Niestety mojego przyjaciela nie ma już z nami i bardzo za nim tęsknię. Zachorował na raka i zmarł, zanim zdążyłem go złapać na HF. Ale nigdy nie zapomnę uśmiechu, który pojawił się na jego twarzy, gdy pokazałem mu prawo jazdy, co przynajmniej potwierdziło, że jego nauka nie poszła na marne. Dlaczego radio amatorskie jest świetne? Bo oprócz poznania wielu ciekawych ludzi, można także nawiązać przyjaźnie na całe życie. Radioamatorzy mogą w pewnym stopniu zmusić swoich znajomych do zdania egzaminu, jeśli podzielają tę samą miłość do wspólnego hobby. Wiele osób to zrobi, jeśli pokażemy im, że nauka CW nie jest taka straszna! I na pewno pewnego dnia Ci za to podziękują.
Gdyby mój chłopak nie był tak wytrwały, pewnie już na zawsze zawiesiłabym wszystko na gwoździu. Odkąd zdobyłem prawo jazdy nr 95, poznałem wielu ciekawych ludzi. Niektórzy są... ale nie chcę być niegrzeczny... ale inni są bardzo miłymi i dobrymi przyjaciółmi. Tak jak w życiu są dobre i złe momenty, są dobrzy i źli ludzie, którzy transmitują, oczywiście dobrzy zwyciężają. Dlatego uważam, że radioamatorstwo to fajne hobby. Daje ci szansę wypróbowania zespołów, w których nie ma idiotów, których zrozumienie wymaga słownika! Można tu spotkać lekarzy, prawników, inżynierów, pilotów, artystów i osoby wykonujące różne inne zawody.

Tak, Internet również to wszystko zapewnia. Kocham komputery, ale jedno jest pewne, komputer nigdy nie zastąpi radia. Uważam, że komputer ma wzbogacać radio, a nie je zastępować. Żaden komputer nie jest w stanie oddać Ci dźwięku otwartego pasma i sygnałów dochodzących ze wszystkich zakątków świata. W jaki sposób ta maleńka fala elektryczna pokonuje tysiące kilometrów w powietrzu i pojawia się w głośniku? To jest po prostu świetne!
A potem są spotkania radioamatorskie. Tak, wiem, to nie to samo co kiedyś. Współczesny świat szybko i nieodwracalnie zmienia oblicze tego naszego hobby. Ale nadal możesz posmakować przyjacielskich spotkań i podzielić się ciekawymi i humorystycznymi historiami. Niestety, te spotkania krótkofalowców zamieniły się w pchli targ, na którym sprzedaje się wszystko oprócz krótkofalówki. Ale takie jest życie...
Pomimo wszystkich lamentów i łez, z jakimi tu w Internecie (m.in CQ.sk), musimy pamiętać, że nawet jeśli nie we wszystkim się zgadzamy, jest jedna podstawowa rzecz, która łączy nas wszystkich, a jest nią nasza miłość do radia! To jest nasza wspólna więź. I dlatego radio amatorskie jest świetne!
73 Bogaty
Przetłumaczone przez YL z MW3SDO, poprawione i poprawione przez MW3SDO.
