Właśnie otrzymałem pierwszą wypowiedź od radioamatora, który uważa, że warto ją opublikować na naszym portalu. O co więc chodzi? Czytaj więcej…
Jak żyć w społeczeństwie ludzkim i nie znaleźć się w dżungli, jak nie pozwolić, aby zwyciężyło prawo silniejszego – to odwieczny problem ludzkości. W ciągu tysiącleci ludzkość nauczyła się stosować prostą zasadę: moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Aby egzekwować tę zasadę, opracowała następnie szereg zapobiegawczych i represyjnych instrumentów prawnych. Dzięki temu świat nie jest idealny, ale da się w nim żyć. Państwa i ich Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny (ITU) regulują prawnie działalność radioamatorów z punktu widzenia potrzeb innych usług telekomunikacyjnych: decydującym elementem przepisów międzynarodowych i krajowych jest zapobieganie możliwym zakłóceniom i szkodom ekonomicznym interesom publicznym i innym służbom radioamatorów. Jednakże, biorąc pod uwagę wieloaspektowy charakter hobby radioamatora, w społeczności radioamatorów w sposób naturalny istnieje wiele obszarów tarcia pomiędzy indywidualnymi grupami interesów a jednostkami. Jednakże te powierzchnie cierne nie są i nie mogą być objęte ustawodawstwem stanowym.

Jedną z fascynujących cech Radia HAM jest fakt, że brakuje jakiegokolwiek ustawodawstwa, które regulowałoby jego stosunki wewnętrzne (nawet środków IARU mają one formę jedynie zaleceń, prawnie niewykonalnych), a mimo to działalność ta istnieje bez naprawdę poważnych problemów. Nie oszukujmy się: to hobby otwarte dla każdego, w którym globalnie uczestniczą przedstawiciele wszystkich narodów, tradycji kulturowych i religijnych, grup społecznych, wszystkich poziomów wychowania i edukacji. Możliwość załamania się w zamieszaniu spowodowanym ignorancją, brakiem dyscypliny i niegodziwością jest wielka, a mimo to nic takiego się nie wydarzyło i nie dzieje: Dlaczego?
Odpowiedź jest prosta: przez większą część niemal stuletniego istnienia radia HAM zdecydowana większość jego zwolenników (a było to w tym czasie kilkadziesiąt milionów ludzi) świadomie szanowała i respektuje przyjęty na arenie międzynarodowej kodeks moralny radioamatorów, który formułuje zasady tzw. Duch SZYNKI. Kodeks został napisany przez Paula M. Segala, W9EEA, w 1928 roku. Chociaż niektóre terminy i wyrażenia mogą wydawać się dzisiaj nieco przestarzałe, dobrze spełniają swoje zadanie i obowiązują ponad 60 lat później. Oto tłumaczenie:

Jest radioamatorem
- taktowny – nigdy świadomie nie działa w sposób ograniczający przyjemność innych,
- wierny – wykazuje lojalność, zapewnia zachęty i wsparcie innym radioamatorom, lokalnym klubom radiowym oraz ogólnopolskiej organizacji krótkofalarskiej reprezentującej radioamatorów w kraju i za granicą,
- progresywny – wiedza dotrzymująca kroku rozwojowi nauki, dobrze zbudowana i działająca stacja oraz działanie, któremu nie można nic zarzucić,
- przyjazny – powolne i cierpliwe działanie, jeśli zostanie o to poproszone, przyjacielskie ostrzeżenie i rada dla początkującego, życzliwa pomoc, współpraca i uwzględnienie interesów innych to cechy ducha radioamatora,
- odpowiedzialny za coś – radio to hobby, któremu nie przeszkadzają obowiązki rodzinne, zawodowe, szkolne czy społeczne,
- patriotyczny – stacje i możliwości operatorów są zawsze gotowe, aby służyć krajowi i społeczności.
Uwagi do tłumaczenia: Istnieje wiele czeskich tłumaczeń, z których wiele wzbogaconych jest własną „kreatywnością” i „mądrością” tłumacza. Staraliśmy się, aby tłumaczenie było jak najbardziej dokładne. Problemem jest słowo „lojalny”, które często tłumaczy się jako „oddany”. W naszym kraju oddanie postrzegane jest jako relacja podrzędna, bierna, bezmyślna i często wymuszona. Lojalność rozumiana jest na świecie jako relacja partnerska, aktywna, racjonalna i celowa. Dlatego użyliśmy zapożyczonego słowa. Podobnie jest w przypadku słowa „postępowy”, które tłumaczone jest jako „postępowy”. Ale tak właśnie etykietowano każdą grupę terrorystyczną i najbardziej totalitarne kraje w poprzednim reżimie. Słowo „patriotyzm” jest również „częściowo przetłumaczone”, ponieważ „patriotyzm” w sensie krajowym to najczęściej nudny szowinizm i ksenofobia.

Pierwsze wrażenie książki będzie prawdopodobnie zależeć od poczucia niezdarnie sformułowanej archaicznej moralności, jaką przepełnione są podręczniki szkolne wszystkich czasów i reżimów. Nie dajmy się zwieść: te pozorne niezręczności są świadomie stworzoną przestrzenią akceptacji kodu przez wszystkie kręgi kulturowe ludzi – nie chodzi tu tylko o zwrócenie się do członka grupy euroamerykańskiej. Biorąc pod uwagę czas powstania, jest to dokument zaskakująco dalekowzroczny.
W naszym kraju na skutek złych doświadczeń z rządami, których przez wieki najczęściej sami nie stworzyliśmy (nie oszukujmy się, głównie z naszej winy), przyjęliśmy zwyczaj postrzegania prawa jako ciężaru nałożonego na nas przez kogoś innego. Nawet coś tak niezwykle niezbędnego jak przepisy ruchu drogowego jest najczęściej rozumiane jako przeklęta uciążliwość. Gdybyś rozmawiał na ten temat ze Szwajcarami, powiedzieliby: „Ale oni zawsze tak są”. nasz własne prawa; dlaczego mielibyśmy jesteś czy oni, na litość boską, sami je gwałcą?” No cóż, inny kraj...
Duch SZYNKI ma wiele praktycznych skutków, z których często w ogóle nie jesteśmy świadomi. Korzystamy z nośników, sieci Packet Radio, satelitów i innych łatwo dostępnych urządzeń z dużą samoświadomością, nie przejmując się tym, skąd tak naprawdę pochodzą, kto je zbudował i kto ponosi koszty ich eksploatacji. W zdecydowanej większości przypadków możemy podziękować dobrowolnej i nieodpłatnej pracy grupy pasjonatów, którzy poświęcili na to mnóstwo swojego wolnego czasu i własnych środków i udostępnili ją amatorskiej publiczności za darmo. Jest to również wynik praktyczny Duch SZYNKI.
Duch SZYNKI tak jest w przypadku tej przydatnej, praktycznej normy (takiej jak przepisy ruchu drogowego), bez której nie da się istnieć. Pamiętajmy o niej i jeździjmy na niej. Tylko wtedy będziemy prawdziwymi radioamatorami.
