Przez półtora roku próbowałem różnych sposobów zmiany położenia anteny. Chciałbym podzielić się tymi doświadczeniami z innymi.
Może artykuł jest dłuższy, ale historia też zajęła dużo czasu...
Franta OK2VFS
Mieszkałem, jak większość zwykłych ludzi, w domu z paneli na osiedlu z lat 80-tych, a między domami miałem 83-metrową pętlę delta przez około 15 lat - bez problemów z sąsiadami i władzami. Ale potem znowu przeprowadziłam się do bloku, z tą różnicą, że wszyscy, łącznie ze mną, mamy własne mieszkania.
Naiwnie myślałem, że własność osobista będzie oznaczać coś lepszego.

Po krótkiej rozmowie dokładnie poinformowałem powiernika domu o moim ukrytym pragnieniu - rozciągnięcia 20 m drutu na dachu pomiędzy dwoma nieużywanymi masztami STA. Jego reakcja wyraźnie wskazywała na całkowitą nieznajomość problemu:
„To nie zadziała, bo pan P. miał tu kiedyś antenę, słuchał zachodniego radia i wiadomo, ile było z nią problemów – i nawet zaczęła przeciekać”.
(A na pewno nie dlatego, że dach był jeszcze z 1964 roku?)
Próbowałem delikatnie i grzecznie wytłumaczyć mu cel i przebieg budowy w duchu „zaleceń” prawnika ČRK, ale na próżno.

W następnym badaniu skupiłem się na dojrzałych drzewach w pobliżu. Ich lokalizacja dawała możliwość zbudowania pięknej pętli delta.
Próbowałem szczęścia w urzędzie miasta - w wydziale utrzymania zieleni.
Przygotowałem rysunek, pisemną prośbę i postawiłem na życzliwość młodego, sympatycznego (i jak się okazało, wciąż nieskażonego czasem i władzą) urzędnika. Wszystko to zapowiadało sukces.
Czekałem tydzień, dwa i potem do niego zadzwoniłem.
Nadal miał przyjemny głos i przepraszał jakieś pięć razy, ale tłumaczył mi, że ma nad sobą szefa, który kategorycznie zdecydował:
„Nic takiego!!”

Nieoficjalnie ujawnił też powód: „Nigdy nikomu na to nie pozwoliliśmy. Musimy w dalszym ciągu pielęgnować drzewa (które wycięliśmy w zeszłym roku), a gdybyśmy wam na to pozwolili i przez przypadek je uszkodzili, moglibyście nas pozwać”.
Ze wszystkich możliwych powodów wybrali najgłupszego.
Po roku powiernik domu się zmienił i pojawiła się nadzieja.
Rzeczywiście - mądra pani (pielęgniarka) zrozumiała, że nie jest to sposób na wzbogacenie się ani inna krzywda społeczeństwa.
Uprzedziła mnie tylko, że trzeba zapytać powiernika drugiej połowy domu.
Zgodził się bez słowa – jak się później okazało, nie miał pojęcia, na co się zgadza.
Prawdą jest, że prawnik powiedziałby: „Mój Panie, powinieneś był to potwierdzić na piśmie…”
Miałby rację, ale myślałem, że mam do czynienia z normalnymi ludźmi, a nie postaciami z amerykańskich telenoweli.
O ich „normalności” przekonałem się już po trzech dniach od rozciągnięcia 20 m drutu.
Nie miałem jeszcze nawet kabla zasilającego, a działacze już zaczęli zbierać podpisy przeciwko „promieniowaniu”.
Wolałem więc sam przeciąć drut.

Próby wyjaśnienia, że nie chcę nikogo napromieniać, spełzły na niczym.
Argumentowałem, że w promieniu 200 m są trzy nadajniki GSM i prawdopodobnie jakiś nadajnik internetowy.
Może to po prostu wywołać kolejną petycję przeciwko nim – CZEŚĆ.
W tej sytuacji nie chciałam się poddać dla zasady.
Postanowiłem rozciągnąć 20 m drutu do przeciwległego domu.
Skontaktowałem się z panem J. z 4. piętra – jak się okazało, był to znowu „przemyślany” wybór.
Zapukałem do drzwi, wyposażony w cierpliwość (jestem nauczycielem w szkole elektrotechnicznej) i gotowy rysunek.
Kiedy mi je otworzył, już po jego wyglądzie wiedziałam, że nie będzie to łatwe.
Wyjaśniłem mu mój zamiar. Najwyraźniej nie miał pojęcia, czego chcę.
Z taką samą cierpliwością, z jaką wyjaśniam studentom prawa Kirchhoffa na zakończenie studiów, próbowałem niemożliwego.
Jego wniosek był następujący:
– Nie mogę ci na to pozwolić, jestem tu powiernikiem sekcji i wszyscy mieszkańcy domu musieliby się na to zgodzić.
(Jednak wydział konstrukcyjny urzędu miasta powiedział mi, że nie jest to konieczne.)
Kiedy ponownie próbowałem mu to wyjaśnić, definitywnie „uziemił” mnie za pomocą anteny, mówiąc:
„Nie pozwolę ci, bo… kiedy ktoś to zobaczy, też będzie tego chciał”.
I dzięki temu wszystko zostało wyposażone.

Znasz to zdjęcie bociana zjadającego żabę, który przy okazji go dusi?
Pod zdjęciem znajduje się napis „Nigdy się nie poddawaj”.
Poczułem się dokładnie jak żaba – dlatego jeszcze bardziej zacisnąłem linę na szyi bociana.
Okazuje się, że powinienem zacząć od miejsca, w którym najbardziej się martwiłem – od sąsiadów bezpośrednio nad nami.
Po miesiącu remontu mieszkania młotkami i innymi hałaśliwymi narzędziami założyłem, że na pewno mnie nie polubią.
Było odwrotnie – okazali się normalnymi ludźmi.
Bez zbędnych ceregieli podpisali ze mną zgodę na zainstalowanie pętli drucianej przed ich balkonami.
I bez żadnych problemów wniosek ten został również zatwierdzony przez wydział konstrukcyjny urzędu miasta.
I tak dwudziestometrowa pętla, którą można dostroić do 40 m, wisi od miesiąca.
Na razie nadaję ostrożnie z mocą 20 W – w czasach, gdy takich seriali nie ma Rozalinda czy Kobieta za ladą z Dallas.
Mocno wierzę, że tak się nie stanie, dopóki ktoś „kompetentny” to zauważy i powie, że nie wie dlaczego, ale mu się to nie podoba – i pójdzie do wujka skonsultować się z wujkiem w urzędzie gminy.
Ale nawet wtedy się nie poddam – wykorzystam swoją wiedzę techniczną.

Wiemy, że prawo to prawo, nic z tym nie zrobimy.
Ale myślę, że tak CZEK powinni być bardziej aktywni w tym kierunku - a nie tylko stać cicho w tle i płakać lub zalecać pozostanie na przestarzałych pozycjach, jak to miało miejsce w przeszłości w przypadku CW.
Być może wtedy i ja powrócę ponownie do ČRK – z poczuciem, że w jedności stowarzyszenia siła.
Że jeśli ktoś stanie się krzywdą, nie zostawimy go w spokoju, nawet jeśli jest nas tylko około 4000 osób.
I nie będziemy ukrywać się za sondażami, żebyśmy nie musieli brać odpowiedzialności za swoje decyzje.
(Stare przysłowie mówi: „Słowo czyni człowieka”. I nie mam na myśli pustych rozmów.)
Uważam, że część prawników, którzy nam współczują, powinna w końcu znaleźć sposób na obejście tych dyskryminujących środków.
W końcu to nic wielkiego.
(wiem - prawnicy, to nic nie kosztuje...)
Ten artykuł nie miał brzmieć jak marudna skarga, ale raczej jak bunt przeciwko ograniczeniom i daje do myślenia.
Franta OK2VFS
