W tym roku wyścig mikrofalowy był pierwszym w historii, który chcieliśmy ukończyć z Koruny.
Na II. wyścigu subregionalnego, w Górach Orlickich leżał jeszcze śnieg, więc w Korunie nie byliśmy od zeszłorocznej, listopadowej A1. Spodziewaliśmy się dość niedogodności - zła pogoda, kiepskie warunki itp., ale to co nas czekało po dotarciu na wzgórze przerosło nasze wszelkie, nawet najmroczniejsze wyobrażenia - zobacz zdjęcia...
W ciągu kilku godzin na miejsce przybył patrol policji i „obserwator” ze straży pożarnej, więc na razie wiadomo tylko tyle, że pożar wybuchł gdzieś pomiędzy środą a czwartkiem i na pewno nie był to samozapłon (na wzgórzu nie ma prądu, nie było burzy), ani też nie był to przypadkowy żar od przechodnia... Ze wstępnych ustaleń wynika, że ogień zaczął się niezwykle szybko rozprzestrzeniać z góry na dół, czyli ze strychu do pokoju nadawczego i mieszkalnego. Blask był tak silny, że nie tylko zniknął cały dach i całe piętro, ale dosłownie wyparowało wszystkie 15 anten (pozostały jedynie zwoje aluminium i kawałki żelaznych wsporników), szkło i okna stopiły się w kule, a nawet ceramika uległa deformacji. Żelazne słupy i 3 mm blachy skręcone jak plastik. Po prostu nic nie zostało...
Szkody oszacowano na 120 000 - 140 000 CZK, dochodzenie się rozpoczęło, ale oczywiście sprawca nadal jest nieznany. Pisząc raport, robiono kilka wariantów, kto i dlaczego mógłby zrobić coś podobnego, zwłaszcza gdy istniało bardziej niż realne zagrożenie, że spłonie cały otaczający las wraz z budynkiem (według najbardziej zorientowanych to zupełny cud, że całe wzgórze nie zostało w popiele...), ale wszystko jest jeszcze w toku.
Nikt z nas w klubie nie wierzy, że mógł to zrobić ktoś, kto nazywa siebie radioamatorem, ale policja nie wyklucza jeszcze żadnej możliwości. Być może jedyną rzeczą, która jest jasna, jest to, że biorąc pod uwagę wyjątkowo nierówny teren, ktoś musiał jechać „dla pewności” i musiał być kiedyś na wzgórzu, ponieważ w przeciwnym razie nasze QTH jest bardzo trudno dostępny (1100 m n.p.m., bariera 2 km poniżej domku itp...).
Spotkaliśmy się wczoraj i po kilku minutach było już jasne – odbudujemy całe QTH, łącznie z kabiną. Zbierzemy ponownie wszystkie anteny, kabel koncentryczny, zworki, źródła zapasowe i krótko mówiąc wszystkie śmieci, które są włączone UKF niezbędny. Nie stanie się to od razu, ale już dziś wiemy, że zbudujemy go jeszcze większym niż przez ostatnie 12 lat, kiedy stale udoskonalamy i udoskonalamy naszą chatę.
I tak wyglądał tegoroczny Wyścig Mikrofalowy – wyścig, którego zapewne nikt z nas długo nie zapomni, nawet jeśli nie udało nam się w nim znaleźć ani jednego połączenia. Jeśli ktokolwiek z Was, czytając ten artykuł, z jakiegokolwiek powodu poczuje, że wie coś, co mogłoby nam pomóc w ustaleniu, co się stało, będziemy oczywiście bardzo wdzięczni za wszelkie informacje. A fakt, że jednocześnie rozwiązujemy to na swój „własny” sposób, bez policji, jest chyba dla wszystkich więcej niż jasny.
Dziękuję za przeczytanie i wysłuchanie na PD lub VHF IARU.
73 /GL – dla OL7M Paweł, OK1MU
