Ostatnie dwa tygodnie były bardzo ciekawe dla amatorów, którzy również pracują na częstotliwości 144 MHz. Pod wpływem aktywności słonecznej plamki 486, zorza polarna – zorza polarna – pojawiła się także kilka razy tutaj, na średnich szerokościach geograficznych. Ponieważ byłem bardzo ciekaw, jak to będzie wyglądać na paśmie 2 m, wieczorem 29 października włączyłem Śnieżkę. Wcześniej oczywiście śledziłem Internet i rozwój indeksu Kp i zorzy polarnej. Po tym jak Risa OM2TW zaleciła nieużywanie częstotliwości wywoławczej SSB, zdecydowałem się słuchać w okolicach 144,100 MHz.
W zespole przez dłuższy czas panowała cisza, tu i ówdzie z wyzwaniem pojawiała się jakaś odległa stacja OM. Ale bez DX-ów. Ale zaczęło się później tej nocy. Usłyszałem sygnały, które nie powinny być słyszalne, ale zamiast tego rozległ się tylko dźwięk klucza. Było to dla mnie coś nowego, nie wiedziałam o co chodzi. Oczywiście miałem przeczucie, że prawdopodobnie będzie to właśnie to – odbicie od zorzy polarnej. Oglądałem DX cluster a všimol som si, že stanice, ktoré udávali, že sa jedná o spojenie cez auroru, udávali reporty 59A, 55A a pod. Miesto tónu tam bolo teda A.
I hura. Tutaj także raporty mówią o natężeniu 55 A. Nasłuchuję sygnałów odbitych od zorzy polarnej, powtarzałem sobie. Słuchałem sygnałów i rozpoznawałem marki stacji PA, OZ, SM, DJ, DL.
Mój sprzęt wcale nie był godny pochwały. Miałem na dachu tylko transceiver Śnieżki o mocy 10 W i „antenę – bez anteny” OK1KRC. Wiem, że zupełnie nie da się tego wyposażyć UKF, ale przynajmniej wystarczyło do słuchania. Pierwszą noc prawie nie spałem. Całą noc słuchałem naszych stacji połączonych z różnymi stacjami DX-owymi. W połączeniach wymieniano jedynie raporty m.in. 55A i lokalizatory. Według lokalizatorów od razu sprawdziłem odległość stacji. Niestety nie miałem możliwości filmowania z anteną, więc stacji słuchałem głównie w okolicach 300 stopni.
Następnego dnia ledwo wstałem do pracy, ale już w noc poprzedzającą nastąpiła kolejna silna erupcja, która zwiastowała ponowne nadejście zorzy polarnej. Wieczorem więc ponownie usiadłem do Internetu i radia i słuchałem. Kiedy pojawiła się zorza, sygnały były znacznie silniejsze niż poprzedniego dnia. Kiedy usłyszałem stację, która jechała 59+A, nie mogłem się powstrzymać i pomimo mojego słabego doświadczenia morskiego, zdecydowałem się zadzwonić. Nie dam nic do spróbowania. Kiedy DJ3LE mi odebrał i usłyszałem swój tag, prawie się przeraziłem 🙂 Drżącą ręką wyciągnąłem raport i lokalizator, przyjąłem raport i lokalizator.
Piękne, 865 km połączenia przez zorzę polarną! Wiem, że dla niektórych będzie to śmieszne. Ale to było moje drugie połączenie telegraficzne w życiu. Warunki potem zmieniły się w nocy, ale około 01:00 UTC zdecydowałem się na SP2OFW, który był oddalony ode mnie o 500 km.
Pierwszego dnia także podłączyłem komputer do radia i nagrałem coś. Jeśli ktoś chciałby posłuchać jak brzmi sygnał stacji przez zorzę, proszę o maila, to wyślę mu krótką próbkę w formacie mp3.
Ten artykuł został napisany dla tych, którzy nigdy nie nawiązali połączenia przez Aurorę. Wiem, że profesjonaliści, którzy obcięli 10-tki połączeń przez A, mogą śmiać się z mojej małej próby. Ale to była pierwsza próba i na pewno nie ostatnia! :-))
Powodzenia!
Radzę OM2AMR
