Ci, którzy czytali artykuł o mnie, wiedzieli, że jadę do „D-eczka”. W zeszłym tygodniu otrzymałem upragnione zaproszenie. Studiując korzystałem głównie z dwóch źródeł: książki „Wymagania dotyczące egzaminów na operatora radiostacji amatorskiej” autorstwa inż. Jaroslav Kadlčák OK1BB i inż. Miloš Prostecky OK1MP i strona internetowa Słowackiego Uniwersytetu Technicznego https://www.teleoff.gov.sk. Ponieważ czasu było mało, a chciałem się tego jak najlepiej nauczyć, na portalu pojawiło się kilka artykułów i dzisiaj odpisałem tylko na maile - SRI...
Moja pielgrzymka na egzaminy rozpoczęła się w poniedziałkowy wieczór – tramwajem przez Stary Smokowiec do Popradu. Po 40 minutach oczekiwania przyjeżdża autobus. Do Nivy dociera przed piątą rano. Już tak zachęcam, że nawet krokodyl by się przestraszył. Na stacji czekam na światło dzienne, po czym wskakuję, żeby coś zjeść i ruszam w stronę miasta. TÚ SR mieści się w ładnym budynku pod adresem Továrenská 7. Siedzę już w portierni około wpół do siódmej....
Jak przebiegają takie testy radioamatorskie?

Wszyscy – jest siódma (wstyd!), my idziemy na spotkanie o ósmej, gdzie wita nas przewodnicząca komisji egzaminacyjnej, pani Kováčová. Przedstawi nas członkom komisji egzaminacyjnej i opowie, jak taki egzamin przebiega. Pozostaje nam jeszcze sprawdzić zgłoszenia i zaczynamy!
Adepci klas C i B rozpoczynają od egzaminu z alfabetu Morse'a i obsługi. Aby im nie przeszkadzać, wychodzimy na korytarz, ale za drzwiami słychać pikanie. Na twarzach widać koncentrację, zdenerwowanie i wielkie wyczekiwanie. W końcu tak długo się do tego przygotowywali!
Potem zabierają głos pozostali – przyszła kolej na regulaminy i egzaminy techniczne. Pięć pytań z każdego obszaru. Nic skomplikowanego, jeśli się to przestudiowało. Chyba tylko technika utrudnia pracę – chyba każdy kandydat został tam najdłużej.
zaczynam badanie regulaminu. Zacznę od pytania: „Co to jest radiostacja amatorska?”. „Na jakich warunkach możliwa jest transmisja z pokładów statków i samolotów?”: kolejne pytanie. Nie jestem do końca pewien, ale wydaje mi się, że dobrze odpowiadam. „Czego nie wolno nadawać?” Potem idę na korytarz, gdzie porównujemy pytania...

Po krótkiej przerwie dochodzę do siebie "działanie". Moi znajomi ocenili to jako najtrudniejsze. Omawiamy możliwości wykorzystania 2m. EME, tropo, system lokalizatora, QSL bilety... Pytania są naprawdę trudniejsze, nie wystarczy być w tym dobrym. Jest kilka do przemyślenia. Joker typu „zadzwonię do znajomego” byłby w porządku. Wreszcie pojawia się siedem upragnionych liter: zdał.
Od razu siadam na krześle i zaczynają pytania techniczne. „Po pierwsze - prostowniki, rodzaje, właściwości, zastosowania. Po drugie: jaki jest stosunek przód-tył anteny? Po trzecie: anteny VHF. Po czwarte: wzmacniacz wejściowy odbiornika i wymagania. Ostatnie: schemat blokowy TCVR.” Rysuję jednokierunkowy, dwukierunkowy prostownik Graetza... Formułuję w myślach odpowiedź na każde pytanie: Yagi, kwadrat, kwagga, parabole, piony, wzmocnienie, polaryzacja, zalety. Wreszcie mam wszystko!
Na korytarzu wśród uczestników panuje luźniejsza atmosfera – większość zdała już egzaminy – i to z sukcesem. Kiedy już wszyscy skończyli? Zatem pojawi się w zespole w dającej się przewidzieć przyszłości sześciu nowych operatorów i jeden stary. Żałuję tylko, że przyrostek zaczyna się na literę „A”. Chciałem ubiegać się o oznaczenie „OM0WAO”, ze względu na tradycję rodzinną…. Wydaje mi się bezsensowne, że istnieje przepis mówiący, że przyrostek musi zaczynać się na tę literę.
Egzaminy okazały się łatwiejsze, niż myślałem. A może to po prostu szczęście w pytaniach? Nie wiem. Ale na pewno da się je opanować. Trzymam kciuki za pozostałych adeptów na egzaminach i z niecierpliwością czekam na wieści od Was, drodzy HAM-owcy!
