Do prowadzenia koła radiowego w szkole podstawowej namówił mnie syn. Ci z Was, którzy próbowali zrobić coś podobnego, wiedzą, jakie są obecne warunki aktywności pierścienia. Mimo wszystko udało mi się uruchomić pierścionek. Zaczynaliśmy w prymitywnych warunkach. W miejscowej szkole nie ma obecnie pracowni technicznych (higienistka je zamknęła ze względu na dużą wilgotność). Dzięki zrozumieniu dyrektorki szkoły mogliśmy więc zacząć w jednej klasie. Na pierwsze spotkanie przyszło 13 dzieci, uczniowie klas 6 i 7 oraz moja córka – czwartoklasistka. Tutaj ostatecznie ustaliliśmy, że będziemy się spotykać co tydzień w środę o 17.00.

Na drugie spotkanie dzieci powinny przynieść „rozbijanie listew zaciskowych”. Przyjechało już 15 z nich. Aby ich, a zwłaszcza rodziców, w obecnej sytuacji ekonomicznej nie zniechęcić, zaczęliśmy od zbudowania kryształu ze wzmacniaczem jednotranzystorowym. Większość części zebrałem z mojego schowka „veteshnik”. Tranzystory germanowe GC520 i słuchawki telefoniczne 50 omów. Dzieci nawinęły cewki, z różnym powodzeniem, na papierowe tuby, na których pierwotnie umieszczano torebki mikrotenowe z żywnością. Największym problemem był skraplacz obrotowy. Gdzie powinienem dostać 15 przynajmniej w przybliżeniu takich samych krętlików. Przypomniałem sobie stare konstrukcje i wypróbowałem przesuwany kondensator z pudełka zapałek. Byłem mile zaskoczony, gdy odkryłem, że ma on maksymalną pojemność około 140 pF i minimalną około 40 pF. Parametry absolutnie doskonałe jak na tak prymitywny produkt. I głównie z dostępnego materiału. Czego użyliśmy? Jedno pudełko zapałek, kawałek folii aluminiowej, dwa kawałki drutu o długości około 10 cm od kabla telefonicznego i szeroka przezroczysta taśma klejąca Chemafol jako dielektryk. Sukces był ogromny. Dzieci nie chcą wychodzić o wpół do siódmej i są ciekawi, co będziemy robić dalej.

Teraz zajmuję ich teorią, ale tylko w granicach ich zrozumienia i wiedzy, zwłaszcza matematycznej. Oczywiście nie skupimy się tylko na budowie sprzętu, baza podzespołów by do tego nie wystarczyła. Pokażę im amatorskie połączenia radiowe, a także nauczą się podstaw poważnej obsługi CB. Już słyszałem głosy: „Będziesz ich uczył w CB?!”. Tak na CB, ale żeby nie musieli się wstydzić sposobu działania nawet przed doświadczonymi OM-ami. W końcu CB jest bardziej dostępne niż klasyczna praca amatorska. Przecież za cenę jednego M160 można dziś dostać prostą stację CB. Dzieci muszą poczekać co najmniej 3 lata (do 15. roku życia), aby móc działać w zespołach amatorskich, a już teraz będą mogły rozpocząć działalność na CB. Myślę, że jeśli uda nam się pozyskać wystarczającą liczbę stacji CB, moglibyśmy rozpocząć obsługę sieci lokalnej i być może szkolenie morskie za pośrednictwem CB. Abyśmy nie tylko pozostali w działaniu, planuję stopniowo budować z nimi wzmacniacz z LM386, moduł audio ze sprzężeniem zwrotnym i ewentualnie bezpośredni miks RX na 80 m.
Swoją drogą, czy ktoś ma niepotrzebne kondensatory obrotowe o pojemności około 100 pF? Nasze „pudełka” nie nadają się na fale krótkie. Załączam dwa zdjęcia pierścionka. Na pierwszym jest część dziecięca, na drugim nasz kryształ z tuningiem pudełkowym.
Miro OM3CKU
om3cku@centrum.sk
