Według najnowszych informacji NASA i Suitesat.org wygląda to tak SuitSat-1 zamarł po dwóch okrążeniach Ziemi. Nawet podczas tych lotów emitował jedynie bardzo słabe sygnały, które mogły zostać odebrane jedynie przez anteny o dużym wzmocnieniu i dołączone przedwzmacniacze. Dla tych, którzy nie mogli oglądać na żywo NASA TV, kilka faktów ze startu (godziny w UTC):
22:43 – otwarcie włazu ISS po dekompresji, stopniowe wynurzanie się dwóch rosyjskich astronautów w otwartą przestrzeń
22:59 - Rosyjski astronauta włącza zasilanie SuitSat-1, początkowo wydaje się, że SuitSat-1 nie wystartował, kilka sekund później astronauta ogłasza, że SuitSat-1 działa
23:02 - „zrzucenie” skafandra na orbitę - Popołudnie... SuitSat-1 oddala się od ISS, dziwny widok znany tylko z filmów science-fiction, kiedy astronauta oddala się od statku po utracie kontaktu. SuitSat-1 wykonuje powolne salta.
Następują dwie orbity, gdy stacje ziemskie nie odbierają nawet śladu sygnału na częstotliwości 145,990 MHz. Ponieważ skafander kosmiczny nie był klimatyzowany, prawdopodobnie zamarzły akumulatory i w ten sposób przerwały działanie radia.
ok. 4:00 - NASA informuje, że baterie są zamarznięte lub niesprawne, a SuitSat-1 nie żyje.
Satelita miał krążyć wokół Ziemi przez około sześć tygodni. Założono, że pojemność baterii wystarczy na trzy do czterech dni pracy. Po sześciu tygodniach skafander opada w gęste warstwy atmosfery, gdzie ulega spaleniu.
