Na łamach nielicznych „prawdziwie” amatorskich magazynów radiowych mogliśmy już wiele przeczytać o tym, co powinniśmy mieć, co jest dobre, konieczne, a wręcz przeciwnie, czego nie wolno robić, a czego absolutnie należy unikać na paśmie.
Jednak słuchając zespołów na co dzień, każdy musi od razu dojść do wniosku, że w momencie przejęcia ww. zespołu wielu operatorów musiało „ominąć szkołę”. Niestety dotyczy to również wielu osób, które z dumą noszą na piersi znak „OM”.
Napisałem to na łamach amatorskiego czasopisma kilka lat temu, a sytuacja była wtedy bardzo poważna! Kiedy jest włączony TCVR- w KV jednak każdy musi dojść do wniosku, że od tego czasu sytuacja nie uległa poprawie (jak to możliwe, skoro zachowanie na pasmach się nie poprawiło i jakimś cudem nie rodzą się już dobrzy operatorzy...) wręcz przeciwnie, sytuacja jest całkowicie tragiczna. W czasach, gdy nie tylko w naszym kraju, ale także w innych krajach, organizacje krótkofalarskie i osoby prywatne z pasją spierają się ze sobą o zachowanie CW podczas testów, wielu nie wstydzi się nawet siebie, a co dopiero kolegi lub przyjaciela, który popełnił błąd i lekkomyślność, a „niewiedza” objawia się coraz masowo w działaniu KV. Jakże nie, gdy umiejętność operatora nabyta przez wiele lat pracy początkowo w niższej klasie i stopniowo wspinając się na najwyższy poziom, ogranicza się obecnie do biernego przekazywania uprawnień bez konieczności posiadania jakiejkolwiek wiedzy i udowadniania tego w jakikolwiek sposób! Efektem jest więc wystawianie najwyższych ocen w kraju (dlaczego wciąż tak to nazywamy…?) i tzw. „za zasługi” dla operatorów bez wiedzy o wymagającej obsłudze DX, konkurencyjnej lub tak mocno wstrząśniętej CW!
Jeśli więc nie chcesz pojawiać się w czołówce tzw. czarnych list niektórych topowych operatorów lub wypraw DX-owych, Ty także będziesz musiał przestrzegać kilku poniższych zasad:

1) Jeśli nie znamy dokładnie znaku wywoławczego stacji DX-owej lub częstotliwości (lub sposobu, w jaki ona słucha) - nie dzwoń do mnie! Zapobiegnie to popularnemu „up..., lsn…” i tak dalej. na nasz adres. Odtwarzanie gliniarzy na częstotliwości stacji DX spowoduje wtedy więcej zamieszania i zakłóceń niż pożytku!
2) Jeśli już wzywamy do spiętrzenia, dajemy marce własnej max. 2x z rzędu! Wszystko inne przeszkadza wszystkim zaangażowanym, zwłaszcza jeśli nie możemy pracować z QSK.
3) Jeśli wzywaliśmy, dajemy tylko to, co otrzymaliśmy, n i c v i a c! Jeśli więc jest to tylko raport, nie będziemy przesyłać m.in. nazwę, nawet jeśli słyszelibyśmy S9+20 dB w lokalizacji DX. Poza tym okradliśmy kolejną stację z możliwości połączenia.
4) Każde pasmo ma zarezerwowane tzw. okna DX, utworzone co kilka kHz, zwykle na samym początku pasma. Są przeznaczone wyłącznie do pracy w trybie DX! Zatem na paśmie 40 m na pewno nie będziemy mieć do czynienia z EA6 na częstotliwości 7,002 kHz. Trudno powiedzieć, ilu stacjom z innych kontynentów uniemożliwiliśmy odbiór stacji z UE. Specyficzne pasmo 160 m podzielone jest na wiele wąskich sektorów pracy DX-owej. O pierwszej po południu możemy dostroić się do 1832 kHz z OM1, ale od zmierzchu są już takie QSO on nie ma nic do roboty!
5) Jeśli mieszkamy w Bratysławie lub innym dużym mieście i nie mamy dobrego sprzętu (a na pewno nie jest to wysokiej klasy fabryczny TCVR o mocy 100 W i pionowej), zadzwoń CQ jest bardzo problematyczne i dyskusyjne! Zakłócenia przemysłowe są ogromne, warunki dochodowe zerowe, a pytania typu „QRL?…” czy „w użyciu?…” są w tym przypadku całkowicie bezwartościowe. Ile stacji z innych kontynentów nadaje pod nami, a my uniemożliwiliśmy ich odbiór w UE, dowiemy się (z własnego doświadczenia) dopiero z uzasadnionej złości innych, którzy słuchają na naszej częstotliwości! Wreszcie prawdopodobieństwo połączenia z DX z pożądanego kierunku jest prawie zerowe. Jeśli więc chcemy dać CQ np. wobec członków klubu, którego jesteśmy członkami itp., powinno to być poprzedzone dokładną weryfikacją częstotliwości lub ewentualnej operacji na niej i natychmiastowe przerwanie CQ przy jakimkolwiek znaku sygnału poniżej nas musi być oczywistością. Użycie doskonałego QSK jest wówczas koniecznością.

6) Jeśli produkujemy słaby sygnał (co prawie zawsze ma miejsce w przypadku gołego TCVR o mocy 100 W z zapasową anteną) lub jeśli pracujemy QRP, wzywamy do spiętrzenia dopiero po napadzie silnych stacji. Zwykle używają 6 (i więcej) -el. systemy kierunkowe, czyli pełnowymiarowe piony dla dolnych pasm i mocach około 2 kW. Prawdopodobieństwo, że skontaktujemy się z nami w tym momencie, jest więcej niż minimalne.
7) Nadajemy tylko tak szybko, jak możemy odbierać i transmitować w 100% bez ani jednego błędu. Jaki jest sens chodzenia w tempie 150 bpm, skoro poprawiamy co drugie słowo, a im dłuższa sesja, tym bardziej zdezorientowana jest przeciwna stacja! To większa szkoda niż precyzyjne koraliki CW z szybkością 80 znaków/min.
Można by napisać tak wiele i jeszcze więcej. Wszystkie zasady są ogólne, ale obowiązują jeszcze bardziej, m.in. na 160 m, gdzie praca DX-owa jest jeszcze bardziej wymagająca, szczególnie pod względem cierpliwości i znajomości możliwości i warunków propagacji. Nie ma jednak co się kręcić i za dużo dociekać... w większości przypadków wygrywa kieruj się głową, zdrowym rozsądkiem i przyzwoitym zachowaniem.
Wiele życzeń DX-owych
Petr, OK1RP
